Ta ostatnia niedziela to powieść obyczajowa o różnicy pokoleń między wnuczkiem
i dziadkiem, których życiowe drogi po latach ponownie się połączyły.
Adresowana jest zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników. Fabuła
skupia się wokół losów młodego chłopaka poszukującego swojego miejsca w życiu.
Nie brak w niej zabawnych dialogów, ciętej mowy, momentów wzruszających, jak i
romantycznych czy tragicznych. O wszystkim dowiadujemy się z pierwszoosobowej
narracji głównego bohatera, Adama Niedzieli. Kto z nas nie mógł odnaleźć się
po ukończeniu szkoły średniej? Kto z nas nie szukał sensu życia? Kto z nas nie
był młody?
Od dzisiaj na mieście rządzi Chrzestny Po kilku dekadach szarości nadchodzą
kolorowe lata dziewięćdziesiąte: zachodnie ubrania, pirackie kasety na
straganach, wypożyczalnie VHS, disco polo, oranżada Ptyś i denominacja
Kapitalizm rozkwita w najlepsze, a dwóch kumpli marzy o zdobyciu świata
pełnego nowych możliwości. Na drodze stają im jednak niezbyt chwalebna
przeszłość i wojsko. By uniknąć służby ojczyźnie, postanawiają wrócić na
studia i dokończyć edukację. Przez rok muszą trzymać się z dala od kłopotów,
by zrealizować swoje marzenia o wykorzystaniu możliwości, które daje im nowa
rzeczywistość. Czy życie studenckie okaże się wystarczająco zajmujące, by
przymknąć oczy na grasujących po mieście bandziorów? Jak nie stracić ostatniej
szansy na lepsze jutro, a przy okazji wyrównać porachunki? Dlaczego mi to
mówisz, młodzieńcze? Jak wiesz, po tej informacji będę musiał cię wyrzucić.
Potrzebuję na jakiś czas wolnej ręki. Muszę wyrwać niepotrzebne zielsko z
miasta. Od tego są pracownicy zieleni miejskiej. Dobrze pan wie, o czym mówię.
Powiedzmy, że jestem zapalonym fanatykiem ogrodnictwa. Przypadkowo zadarłem z
ciemną stroną florystów. Poradzę sobie z nimi, ale potrzebuję czasu i pana
niedowidzenia. Albo ja, albo oni. I będzie to profesorowi na rękę. W końcu
ktoś musi odpowiedzieć za zniszczenia.